Malta i kilka moich odczuć na jej temat.

Malta i kilka moich odczuć na jej temat.

kolory Malty

Na Maltę wybraliśmy się rodzinnie i to bardzo rodzinnie, bo wyjątkowy polsko-węgierski ślub. Malta początkowo mnie cieszyła, jednak zanim dotarliśmy na miejsce bardziej zajmowało mnie czy mamy wszystko? Jak lot zniosą dzieci- leciały pierwszy raz z życiu. Jakie były moje odczucia? Będziesz musiała doczytać do końca.

pierwszy lot z dziećmi

Po co nam ta Malta była?

Nasza przygoda rozpoczęła się 1 czerwca, który spędziliśmy w Trójmieście między innymi w zoo, świętując dzień dziecka…. Następnego dnia rano mieliśmy lot więc nie chcieliśmy ryzykować spóźnienia. Ten lot z dziećmi był wyzwaniem, nie dlatego że to coś nadzwyczajnego. Jednak to był pierwszy lot z dziećmi i szczerze mówić byłam nie do końca przygotowana. Cała wyprawa zaczęła się od zaproszenia na ślub. Ślub brała siostra męża, więc bliska rodzina. Skąd pomysł na Maltę? O to trzeba by wypytać młodych, ale trzeba im oddać, że miejsce było wyjątkowe.

st. julian, malta, widok z okna

Chcesz poznać historię?

Niestety jeżeli chcesz poznać historię Malty to musisz zajrzeć do sieci i poszukać informacji samodzielnie. Był to mój pierwszy wyjazd do którego nie byłam przygotowana z niczego poza językiem w jakim najłatwiej się posługiwać.
Szczerze jest mi do tej pory głupio, ale cóż zrobić. Nie ten czas i nie ten moment. To było jednak kilka wyjątkowych dni, które spędziliśmy wszyscy razem w nietypowych okolicznościach.

uliczki St. Julian

Niby czerwiec a jakoś tak zimnawo…

Najbardziej zaskoczyło mnie że w czerwcu liczyłam na kąpiel w morzu, nie tym razem. Zamoczyliśmy się dopiero płynąc na Comino i Gozo i jeżeli mam być szczera to tylko i wyłącznie w ramach wyzwania (skończyło się jak to w tym roku czyli tu nie małpa, ale meduzy mnie dorwały…) Nie mniej dzieci i ja pomoczyliśmy nogi już w St. Julian. I niestety po raz kolejny wyszło tu moje nieprzygotowanie do tego wyjazdu :/

kolorowe łodzie

Wyspa koloru, kotów i historii…

Pisałam już, nie będzie o historii na blogu. Nie mniej jest ona bardzo ciekawa i warto ją poznać. Koloru jest jednak pełno, i jest wszędzie… Od jedzenia przez ludzi po łodzie i okiennice… Kocie zakątki to tu norma i nikogo nie dziwią, co mnie osobiście też zdziwiło. Najbardziej urzekają ludzie, do których zwyczajnie nie zdążyłam przywyknąć, a którzy mają tu czas na wszystko. Coś co ma być na czas będzie raczej później, ale spokój i otwartość są nie do podrobienia.

ślub w Villa Bologna

Piękne miejsce na ślub.

To miejsce było kolejnym zaskoczeniem, Villa Bologna zaskoczyła nas tym bardziej, że młodzi odrobinę nas przed ślubem nastraszyli mówiąc, że miejsce jest bardzo naturalistyczne i że mogą z nieskoszonej trawy wypełznąć węże…. Jak widać trawa przynajmniej tu była skoszona. Miejsce jest tym bardziej niesamowite, że można tu obejrzeć ogrody, przygotowaną własną porcelanę. Te cudowne niebieskie okiennice i drzwi skradły mi serce. Wracając do ogrodu dalej był zdecydowanie bardziej naturalny, ale można było obejrzeć piękno roślinności tego klimatu, ale też jak uprawiają warzywa…. Tu po raz pierwszy poczułam Maltę, bliżej tego klimatu jakiego się spodziewałam…

rejs na Comino i Gozo

Rejs na Comino

Po pięknym ślubie, wspaniałej kolacji o której już pisałam, przyszedł czas by następnego dnia wybrać się w rejs. Rejs jaki wybrali dla nas młodzi również miał swój niesamowity urok. Chciałam nawet go opisać, ale w linku niżej jest idealnie opisane jak wygląda rejs razem ze zdjęciami łodzi/ katamaranu i dokładnym rozkładem. KLIK DO REJSU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *